Zależność stanu zdrowia człowieka od stanu jego ducha

Najpierw choruje dusza a potem ciało. Wszelkie stany chorobowe można wytłumaczyć z punktu widzenia psychologii, czy karmy.
Borykamy się z jakimś problemem, który ciągnie się z poprzedniego wcielenia, a który to odciska piętno na naszym zdrowiu. Wszelkie choroby genetyczne, to choroby karmiczne.
Należy do nich min. łuszczyca.
Łuszczyca pomaga przepracować dość ciężką karmę. Taki człowiek może mieć powiązania z ciężkimi czasami wojny, w których to czasach był odizolowany od świata zewnętrznego, lub bał się ludzi – wyjść do ludzi. Mogło być to spowodowane tym, że prześladowano go lub sam prześladował. Tutaj trzeba dokładnie przeanalizować pole informacyjne człowieka, by uzyskać odpowiedź na to pytanie.

Łuszczyca jest więc drogą, która pomaga przepracować tę karmę. Mówi – wyjdź ze swej skorupy! Nie izoluj się! Często wraz z łuszczycą człowiek cierpi także na różne lęki. Lęki mogą prowadzić do napięć, napięcia do uzależnień – przejadanie się, alkoholizm, a także strach przed uzależnieniem się od kogoś, czy czegoś.
To także szukanie stabilizacji w życiu, a co za tym idzie zbytnie kontrolowanie tego życia.
Osoba chora na łuszczycę jest najczęściej bardzo wrażliwa wewnętrznie. Boi się zranienia, choć może tego nie pokazywać.
Łuszczyca mentalnie tworzy pancerz, który chroni człowieka przed światem. Może wyjść do ludzi, ale tak naprawdę boi się być blisko z kimkolwiek ze strachu przed odrzuceniem. Przeszkadza w tym samokontrola także.
Osoba taka szuka miłości, bliskości, dotyku a jednocześnie boi się odrzucenia. To powoduje, że zaczyna budować na skórze „ochronną powłokę”.
Rozum mówi – ja chcę być z kimś blisko, dać siebie całego, otworzyć się i przestać kontrolować życie, a podświadomość odrzuca to, gdyż ma inne skojarzenia. Następuje tu walka podświadomości ze świadomością, więc na poziomie fizycznym ciało stanowi odbicie tego, co mamy w podświadomości, co jest do przepracowania.
Jest to sygnał, aby uświadomić sobie, że trzeba wyjść na zewnątrz, przepracować swe prawdziwe emocje. Nie ukrywać się za chorobą.
Człowiek powinien otworzyć się na życie – być sobą!
Nie wolno uciekać w siebie, trzeba zaryzykować czasami. Nie wolno uzależniać szczęścia od innych. Zmienić należy myślenie z „jestem szczęśliwy, bo ktoś mnie uszczęśliwia” na „szczęście jest we mnie”.

Każda choroba pokazuje, że wewnątrz nas coś nas rani, złości, obciąża, boli, rodzi agresję, itd.
Np. nadwaga – coś ci ciąży, musisz dźwigać coś na „sobie”.
Trądzik – to trudność w nawiązaniu kontaktu i to często z samym sobą. Taka osoba boi się konfrontacji. Ukrywa swe myśli.
Objadanie się może być tęsknotą za poczuciem bezpieczeństwa z czasów dzieciństwa, kiedy to rodzic nagradzał dziecko słodkościami. Dzisiaj taka osoba pragnie być zauważona, poczuć się dostrzeżona, nagrodzona więc podświadomość zapamiętując tę zależność z dzieciństwa, podsuwa ją i dzisiaj. Słodycze dają poczucie komfortu psychicznego. Jednak jest on złudny, gdyż nie ma zdrowej samoakceptacji. Trzeba wydrapać to, co przeszkadza ją odczuwać a wtedy nie będzie nam potrzebne objadanie się.

Cdn.

 

Ariadne

Ariadne

Oto ja - kobieta, u której w duszy zamieszkała sobie pasja, a jest nią numerologia i tarot. Racjonalny i analityczny umysł powinien trzymać się z dala od tego typu zainteresowań, ale właśnie dlatego, że dociekam, poszukuję i analizuję, nie mogłam przejść obojętnie obok tajemnic jakie niosą one ze sobą. Obok możliwości ułatwiających poznanie duszy drugiego człowieka. Obok chęci pomagania zbłąkanym, poszukującym, tym refleksyjnym i tym ciekawskim. Dokładnie - tak to właśnie ze mną jest ;) A miałam napisać, że...tarot, numerologia, wahadełko, runy...la la la la, ale po co ? Tak jest bardziej po ludzku ;)

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *